Witamy w naszej wspólnocie parafialnej !

Mój drogi, odwiedzający stronę internetową Parafii pod wezwaniem Świętego Ojca Pio w Zamościu koło Bydgoszczy - witamy Cię w naszej wspólnocie.

Gorąca modlitwa do Świętego Józefa i Świętego Ojca Pio wspomaga nas każdego dnia, a podążając słowami Świętej Siostry Faustyny, że efekty zdobywa się modlitwą i pracą, codziennie ukazują coraz to nowsze efekty pracy.
Nasza Parafia, to dzieło prowadzone przez ks. proboszcza Romana Michalskiego. Razem z nim budujemy nasz piękny Kościół własnymi rękami i nakładem. Każda położona tu cegła i każdy wbity gwóźdź są naszym wyrazem miłości do Boga i podziękowaniem, że dano nam możliwość budowy Domu Bożego.

bieżące wydarzenia w naszej parafii

  • Każdego dnia
  • To ważne

Spowiedź święta

Na 30 minut przed każdą Mszą świętą. Także w każdy pierwszy piątek miesiąca o godzinie 16:00.

  • 25/08/2019
  • Wydarzenie

Dożynki Parafialne

W przyszłą niedzielę na Mszy św. o godz. 10.30 odprawimy nasze Parafialne Dożynki, dziękując Panu Bogu za to co urodziła ziemia na polach, w ogrodach i sadach. Mszę św. odprawimy jako dziękczynienie za tegoroczne plony. Czyniąc zadość naszej parafianej tradycji po Mszy św. zapraszamy na dzielene się dożynkowym bochnem chleba.

  • 26/05/2019
  • Wydarzenie parafialne

Prymicyjna Msza Święta Łukasza Kucharskiego

W sobotę w Katedrze św. Marcina i św. Mikołaja w Bydgoszczy o godz. 10.00 Ks. Bp. Jan Tyrawa udzieli Święceń Kapłańskich czterem diakonom naszej diecezji. Święcenia przyjmie Syn naszej parafii Diakon Łukasz Kucharski. W najbliższą niedzielę na Mszy św.o godz. 10.30 odprawi w naszej świątyni swoją Prymicyną Mszę Świętą. Zapraszamy wszystkich na te historyczne dla naszej parafii uroczystości prosząc o gorliwą modlitwę w intncji Księdza Neoprezbitera Łukasza.

Dzień skupienia Grup Modlitwy św. Ojca Pio

Parafia św. Ojca Pio stała się miejscem wielkopostnego dnia skupienia dla członków Grup Modlitwy św. Ojca Pio, działających na terenie diecezji bydgoskiej.

Grupy modlitwy zostały założone w 1942 roku przez św. Ojca Pio. Celem ich działalności jest ustawiczna modlitwa w intencjach Kościoła Powszechnego i świata. Siedzibą zarządu grup jest San Giovanni Rotondo we Włoszech. Liczba członków, zarówno duchownych jak i świeckich liczy obecnie kilka tysięcy osób. Na terenie diecezji bydgoskiej działa zarejestrowanych sześć grup, które są skupione przy parafiach: św. Ojca Pio w Zamościu, Świętych Polskich Braci Męczenników, Chrystusa Króla, Matki Bożej Fatimskiej i kościele Kapucynów w Bydgoszczy.

W programie wielkopostnego dnia skupienia grup modlitwy znalazła się Eucharystia pod przewodnictwem diecezjalnego koordynatora ks. Romana Sosnowskiego. Homilię wygłosił kapucyn o. Tomasz Mączewski OFMCap. Po Mszy św. uczestnicy wysłuchali konferencji formacyjnej i uczestniczyli w adoracji Najświętszego Sakramentu. Następnie klaryska z Bydgoszczy s. Franciszka podzieliła się z uczestnikami świadectwem swej duchowej przyjaźni i spotkania ze św. Ojcem Pio. Zwieńczeniem dnia skupienia był wspólny posiłek, po którym pod przewodnictwem proboszcza parafii ks. Romana Michalskiego, została odprawiona Droga Krzyżowa, zakończona uczczeniem relikwii św. Ojca Pio.

Tekst: ks. Roman Sosnowski
Zdjęcia: Dorota Pawlisz

"Słowo Twe, Panie, trwa na wieki, niezmienne jak niebiosa"Ps 119,89


Zachęcamy Cię do zapoznania się z fragmentem Pisma Świętego na nadchodzący tydzień.
Zatrzymaj się nad słowem, które Pan Bóg kieruje do Ciebie.

XX Niedziela zwykła

Panie, obym się opierał aż do przelewu krwi walcząc przeciw grzechowi (Hbr 12, 4)

Służba Boża rozumiana na serio nie zapewnia życia wygodnego i spokojnego, lecz często wystawia człowieka na ryzyko, na walkę i prześladowania. Taki jest temat liturgii dzisiejszej niedzieli, nakreślony już w pierwszym czytaniu (Jr 38, 4-6. 8-10). Jeremiasz głosił słowo Boże nie oglądając się na nikogo, dlatego „stał się mężem skargi i niezgody dla całego kraju” (Jr 15, 10). Przywódcy wojskowi, aby się od niego uwolnić, oskarżają go przed królem o podburzanie ludu, a otrzymawszy nad nim władzę, wrzucają go do błotnistej studni. Tutaj prorok tonął w błocie i byłby niewątpliwie zginął, gdyby Bóg nie przyszedł mu z pomocą przez pewnego nieznajomego, któremu udało się uzyskać u króla pozwolenie wydobycia Jeremiasza z miejsca śmierci. Psalm responsoryjny w dniu dzisiejszym wyraża dobrze to położenie proroka: „Złożyłem w Panu całą nadzieję; schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania. Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota” (Ps 40, 2-3).

W drugim czytaniu (Hbr 12, 1-4) św. Paweł, mówiąc o niezłomnej wierze dawnych patriarchów i proroków, zachęca chrześcijan do współzawodniczenia z nimi: „I my zatem... winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (tamże 1-2). Na podstawie Starego Testamentu Apostoł kieruje chrześcijanina ku Jezusowi, którego nawet największe postacie starożytności — nie wyłączając Jeremiasza — są tylko nikłą figurą. On zaś jest boskim wzorem, do którego ma zdążać wierzący, On najwyższym zapaśnikiem o sprawę Boga. Aby wypełnić wolę Ojca, „przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę” (tamże). Pokładając swoją wiarę w Tym, który jest jej sprawcą, przyczyną, podporą, chrześcijanin nie powinien się lękać walki „przeciw grzechowi aż do przelewu krwi” (tamże 4), a także walki przeciw wszystkiemu, co może odciągać go od całkowitej wierności względem Boga.

Jezus ogłosiwszy błogosławionymi czyniących pokój i zostawiwszy uczniom swój pokój jako dziedzictwo, w dzisiejszej Ewangelii (Łk 12, 49-53) wyjaśnia bez ogródek, że nie przyszedł dać pokój, lecz rozłam (tamże 51). Twierdzenie na pierwszy widok wstrząsające, ale nie przekreśla tego, co powiedział gdzie indziej, lecz raczej wyjaśnia, że pokój wewnętrzny, znak zgody między człowiekiem a Bogiem, a zatem znak przylgnięcia do Jego woli, nie uwalnia od walki, od wojny przeciw wszystkiemu, co we własnym wnętrzu — jak namiętności, pokusy, grzechy — lub we własnym środowisku sprzeciwia się woli Boga, zagraża wierze, przeszkadza służbie Panu. Albowiem chrześcijanin, nawet najspokojniejszy, powinien stać się mężnym i nieustraszonym zapaśnikiem, nie lękającym się ani ryzyka, ani prześladowań, za przykładem Jeremiasza, a jeszcze więcej Chrystusa, który walczył przeciwko grzechowi aż do wylania krwi i do hańby krzyża. Lecz aby ta walka była słuszna i święta, nie powinien wchodzić w grę żaden czynnik lub cel ludzki, osobisty. Powinien do niej pobudzać jedynie ten ogień miłości, jaki Jezus przyszedł rozniecić na ziemi (tamże 49) w tym jedynie celu, aby zapłonął wszędzie na chwałę Ojca i zbawienie ludzi. Dzięki temu ogniowi miłości Jezus pragnął gorąco przejść przez chrzest krwi w swojej męce (tamże 50); dzięki temu ogniowi miłości chrześcijanin powinien być gotowy opierać się nawet najdroższej osobie i rozłączyć się z nią, jeśli ona przeszkadza mu wyznawać wiarę, wypełnić powołanie, wykonać wolę Boga. Gorzki rozłam jest krzyżem nadal uciążliwym, lecz skierowanym — jak krzyż Jezusa — do zbawienia tych, których się opuszcza z miłości do Boga.

Złożyłem w Tobie, o Panie, całą nadzieję; Ty schyliłeś się nade mną i wysłuchałeś mojego wołania. Wydobyłeś mnie z dołu zagłady i z kałuży błota. Stopy moje postawiłeś na skale i umocniłeś moje kroki. Włożyłeś w moje usta śpiew nowy, pieśń dla Ciebie, Boże mój... Błogosławiony mąż, który złożył swoją nadzieję w Tobie (Psalm 40, 2-5).

O Jezu, mój słodki Wodzu, podnosząc sztandar Krzyża, mówisz mi z miłością: „Weź krzyż, jaki ci ukazuję, i choćby ci się wydawał bardzo ciężki, pójdź za Mną, w nic nie wątpiąc.” Pragnąc odpowiedzieć na Twoje wezwanie, obiecuję Ci, o mój niebieski Oblubieńcze, że nie będę już opierała się Twojej miłości. Lecz widzę już, że zdążasz na Kalwarię, a Twoja oblubienica ochotnie idzie za Tobą... Rozporządzaj mną zawsze, jak Ci się podoba, bo ze wszystkiego jestem zadowolona, bylebym tylko szła za Tobą drogą na Kalwarię, a im bardziej będzie mi się jawiła ciernistą, a krzyż coraz cięższym, tym więcej będę się radowała, bo pragnę miłować Cię miłością cierpliwą... miłością mocną i bez podziału. Ochotnie oddaję moje serce na cierpienia, smutki i utrapienia. Raduję się, że nie doznaję radości, bo ten stół wieczności, który mnie oczekuje, winien poprzedzić post tutaj na ziemi. O Panie, Tyś na krzyżu dla mnie, a ja dla Ciebie. O, gdyby raz zrozumiano, jak słodko i jak warto jest cierpieć i milczeć dla Ciebie, Jezu! O drogie cierpienie, o dobry Jezu! (Św. Teresa Małgorzata Redi).

Nasza galeria